Wyzwalacz emocji
Pierwsza przygoda z samochodem marki Mini była wielkim zaskoczeniem
– odsyłam do testu Mini Clubman, ponieważ samochód ten
całkowicie zburzył mój stosunek do pojazdów tego producenta.
Bardzo ciekaw byłem tego, czy podczas kolejnego kontaktu z Mini
odczucia będą takie same jak za pierwszym razem, czy też po prostu
emocje już opadły i cały pierwotny zachwyt odszedł
w niepamięć?
Wygląd
Prezentowane Mini Coutryman zostało zaprezentowane podczas salonu
samochodowego w Genewie w 2010 roku, stając się
największym modelem w rodzinie Mini.
Countryman w wersji Cooper S rzuca się w oczy i nie sposób nie
zwrócić uwagi na ten samochód. Podwyższone zawieszenie czyni z
niego przedstawiciela modnego segmentu miejskich crossoverów.
Z przodu znajdują się typowe dla marki Mini lampy wraz z
chromowanymi obwódkami, które, co ciekawe, unoszą się wraz z
maską silnika. Przykuwa uwagę masywny zderzak przedni z dużym
wlotem powietrza do silnika. Linia boczna ukazuje pięciodrzwiowe
nadwozie z klamkami w stylu retro oraz dodatkowe wloty powietrza przy
przednich błotnikach wraz z czerwoną listerą „S”.
Z tyłu znajdziemy lampy znane z innych modeli marki, duży znaczek
Mini, a poniżej niego nazwę modelu rozmieszczoną na całej
szerokości tylnej klapy. Zwieńczeniem wszystkiego są dwie owalne
końcówki układu wydechowego, które nie tylko dobrze wyglądają,
ale równie dobrze wywiązują się ze swojego zadania, ale o tym w
dalszej części testu.
Wnętrze
Nadwozie o długości 409,7 cm, szerokości 178,9 cm oraz wysokości
156,1 cm wraz z rozstawem osi wynoszącym 259,5 cm skrywa bardzo
przestronną kabinę pasażerską. Oczywiście, jak na prezentowane
wymiary zewnętrzne.
Do tego otrzymujemy całkiem pojemny bagażnik, który bez problemu
zmieści 350l bagażu, który można powiększyć do 1170l, a to są
już wartości znane z aut kompaktowych, a więc o rozmiar większych.
Na środku deski rozdzielczej króluje słusznych rozmiarów
prędkościomierz z wkomponowanym w środek ekranem, na którym
wyświetlane są wszelkie multimedia oraz dane z komputera
pokładowego, bądź nawigacji. Przed oczyma kierowcy znajduje się
duży obrotomierz, a w środkowej części wygospodarowano miejsce na
cyfrowy prędkościomierz. Nie zabrakło nawet efektownie stylizowanego hamulca ręcznego.
Wnętrze pełne jest ciekawych detali, które idealnie wpisują się
w całość niepowtarzalnego stylu Mini. Obcowanie z tak
dopieszczonym stylistycznie wnętrzem daje wiele radości
podczas każdego kontaktu z pojazdem.
Jazda
Pod olbrzymią maską znajduje się jednostka o pojemności 1,6l
wspomagana turbosprężarką generująca moc 190 KM przy 5500
obr/min. Jej uruchomienie następuje poprzez ugięcie przycisku
start/stop znajdującego się na konsoli środkowej. I teraz
przechodzimy do najciekawszego elementu obcowania z Mini.
Pod uruchomieniu silnika z wydechu wydobywa się bardzo przyjemny
dźwięk, który może stać się jeszcze bardziej przyjemny,
ponieważ po wciśnięciu przycisku Sport podczas nawet lekkiej
przegazówki z wydechu wydobywają się wystrzały niedopalonego
paliwa. Takie same atrakcje pojawiają się z układu wydechowego
podczas hamowania silnikiem. Każdy taki efekt dźwiękowy wywołuje
uśmiech na twarzy kierowcy, nawet takiego, który nie jest fanem
motoryzacji.
Reakcje na dodawanie gazu są natychmiastowe i to nie tylko podczas
poruszania się w trybie Sport.
Producent podaje, iż przyspieszenie od 0 do 100 km/h powinno zająć
ok. 8 s. a prędkość maksymalna znacznie przekracza barierę 200
km/h. Przypominam, iż cały czas mówimy o miejskim
crossoverze, a nie o jakimś hothatchu.
Na uwagę zasługuje moment obrotowy o wartości 240 Nm dostępny w
zakresie od 1600 do 5000 obr./min., dzięki czemu jednostka cechuje
się dobrą elastycznością.
Zawieszenie jest dosyć sztywno zestrojone, dzięki czemu dostarcza
rzeczywistej gokartowej frajdy z jazdy. Być może, dla kogoś może
ono być zbyt sztywne, lecz dla mnie nie było. Potwierdzeniem moich
odczuć może być fakt, iż żadna z osób, która miała
przyjemność ze mną podróżować tym modelem, nie podnosiła
żadnych zastrzeżeń pod tym względem.
O obecności napędu na cztery koła świadczy sporych rozmiarów
napis na drzwiach bocznych pojazdu - All4. Skoro jest na podkładzie
napęd na cztery koła, a za oknem panowały iście zimowe warunki,
najlepszą próbą dla sprawdzenia jego pracy był wyjazd w góry i
przejazd przez przełęcz Salmopol, która łączy Szczyrk z Wisłą.
Warunki na trasie były dosyć wymagające, a zalegający na drogach
śnieg oraz lód pozwoliły sprawdzić, czy ten napęd w ogóle coś
daje w porównaniu do samochodów bez napędu na cztery koła.
Wszelkie wzniesienia Mini pokonywało bez jakiegokolwiek problemu, od
czasu do czasu lekko zarzucając tyłem w zakrętach, czym wywoływało
jeszcze większy uśmiech na twarzy kierującego.
Nie mniejszą frajdę niż wjazd na szczyt stanowiły zjazdy ze
wzniesień, ponieważ w trybie Sport Mini poruszało się w
akompaniamencie wystrzałów z układu wydechowego. Można tego
słuchać bez końca, a nadto, uprzyjemnić sobie stanie w korku
podczas powrotu z gór.
Spora w tym zasługa bardzo bezpośredniego układu kierowniczego,
który nawet delikatne ruchy kierownicą błyskawicznie przenosi na
odpowiednie ruchy kół. W każdym momencie wiadome jest co się
dzieje na styku kół z podłożem, dzięki czemu, wie się na ile
można sobie jeszcze pozwolić, a ten samochód korci do coraz to
szybszego pokonywania zakrętów.
Chwaliłem automatyczną skrzynię biegów podczas testu Mini Clumana
i nie inaczej jest w wypadku sześciobiegowej skrzyni
zastosowanej w modelu Countryman. Zmiana przełożeń jest bardzo
szybka, a do tego bardzo dobrze odczytuje intencje kierującego.
Czasami, podczas dynamicznego przyspieszania w trybie Sport, miałem
obawę o to, czy aby skrzynia nie przesadza z przeciąganiem
silnika do górnych partii obrotomierza. Dzięki łopatkom przy
kierownicy w każdym momencie możemy przejąć kontrolę
nad zmianą biegów.
Podczas dynamicznej jazdy we wnętrzu pojawiał się dźwięk znany
głównie z samochodów wyścigowych, w których znajduje się goła
blacha i klatka bezpieczeństwa. To wszystko jeszcze bardziej
potęguje frajdę z jazdy!
Przednie reflektory skrywają wyjątkowo dobre światła mijania oraz
drogowe – te są w szczególności dobre.
Wytwarzany snop światła jest bardzo jasny, równomierny oraz
szeroki. Dzięki czemu jazda po zmroku jest bezpieczna i przyjemna.
Drażliwym tematem pozostaje zużycie paliwa. Na wstępie muszę
zaznaczyć, iż test odbywał się w iście syberyjskich
warunkach pogodowych, albowiem temperatura wahała się przedziale
między -12, a – 21 st. C. Średnie zużycie paliwa z całego
pokonanego dystansu wyniosło 10,2 l/100 km. Najniższe uzyskane
zużycie paliwa podczas jazdy w trasie wyniosło 7,9 l/100 km, a
jazda miejska owocowała spalaniem na poziomie 12 l/100 km. Wskazuję,
iż mój prywatny samochód podczas jazdy w tym samym okresie notował
zużycie paliwa wyższe o ok 1,5- 2 l/100 km w stosunku do normalnych
rezultatów zużycia paliwa.
Koszty
Nie da się ukryć, że cena Countrymana w lepszych wersjach jest
wysoka i to nawet mając na uwadze wyjątkowy styl, prestiż,
niesamowitą przyjemność z obcowania i jazdy tym samochodem. Lada
moment wchodzi na rynek nowy model, a obecny sprzedawany jest z
wysokim rabatem w ramach wyprzedaży rocznika w wysokości 30
tysięcy złotych, a więc jest to idealny moment na podjęcie
decyzji o zakupie tego modelu. Cena bazowa rozpoczyna się od kwoty
88.600,00 zł.
Podsumowanie
Countryman jest inny od swoich braci, lecz łączy go z nimi jedno,
legendarna gokartowa frajda z jazdy. Dzięki wyższemu
nadwoziu posiada te same zalety co pozostałe crossovery, lecz
dodatkowo ma swój niepowtarzalny styl, sporą ilość miejsca we
wnętrzu oraz także niepowtarzalną cenę, jednakże nie dotyczy to
samochodów z wyprzedaży rocznika.
Plusy
- niesamowita frajda z jazdy,
- niepowtarzalny styl,
- praca automatycznej skrzyni biegów,
- bezpośredni układ kierowniczy,
- wygodne siedzenia,
- bardzo dobre światła,
- multimedia,
- napęd 4x4,
- osiągi,
Minusy:
- cena,
- poziom hałasu podczas jazdy z dużymi prędkościami,
- zużycie paliwa – do zweryfikowania podczas bardziej sprzyjających warunków pogodowych.




























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz