Przepisy z zakresu
prawa o ruchu drogowym dotyczące poruszania się po drodze dla
rowerzystów mają charakter bezwzględnie obowiązujący i
rowerzysta nie może sam decydować o ich stosowaniu bądź nie.
Sąd Rejonowy dla m. st.
Warszawy wydział V Karny w wyroku z dnia 06 lutego 2017 roku uznał
obwinionego rowerzystę za winnego zarzucanych mu czynów w postaci:
- naruszenia obowiązku poruszania się rowerem po ścieżce rowerowej,
- nie zastosowania się do sygnalizatora S-1 oraz wjechania za sygnalizator podczas nadawanego światła czerwonego dla jego kierunku ruchu.
Obwiniony w ramach swojej
obrony podnosił, iż zrezygnował z jazdy ścieżką rowerową dla
własnego bezpieczeństwa.
Sąd orzekający swoje
rozstrzygnięcie uzasadnił w sposób następujący: „Podnieść
bowiem należy, iż przepisy ustawy p.r.d. o poruszaniu się po
drodze dla rowerzystów mają charakter bezwzględnie obowiązujący
i rowerzysta nie może decydować, czy będzie się po tej drodze
poruszać, czy też nie. Odstąpienie od obowiązku jazdy po drodze
dla rowerów byłoby usprawiedliwione, gdyby skorzystanie z niej było
niemożliwe lub zwiększało zagrożenie dla rowerzysty lub innych
uczestników ruchu, np. gdyby była uszkodzona, oblodzona czy też
prowadzone byłyby na niej wykopy. Zaznaczyć przy tym wypada, że
drogi dla rowerzystów budowane są po to, by zwiększyć ich
bezpieczeństwo, jak też innych uczestników ruchu, albowiem w
świetle zasad doświadczenie życiowego oczywistym jest, że o wiele
bezpieczniejsza jest jazda rowerem po ścieżce rowerowej, po której
poruszają się tylko tego typu pojazdy, niż jazda rowerem po
jezdni, na której poruszają się samochody i inne pojazdy
mechaniczne, zwiększające ze swojej natury potencjalne
niebezpieczeństwo dla rowerzysty. Innymi słowy, zwiększony stan
zagrożenia istnieje dla rowerzysty na jezdni, a nie na drodze dla
rowerów. W świetle poczynionych uwag za nielogiczne i sprzeczne z
zasadami doświadczenia życiowego oraz ze zdrowym rozsądkiem uznać
należało wyjaśnienia obwinionego co do braku jego winy, co
prowadzi do wniosku, że jedynym powodem, dla którego obwiniony
postąpił sprzecznie z obowiązującymi przepisami, była w
rzeczywistości chęć skrócenia sobie drogi i uczynienia jej przez
to wygodniejszą, chociaż trudno się zgodzić, by poruszanie się
rowerem po jezdni w obszarze takiego węzła komunikacyjnego było
wygodniejsze niż poruszanie się po ścieżce rowerowej. Pewne
natomiast jest, że zachowanie takie było dla obwinionego, i nie
tylko dla niego, o wiele bardziej niebezpieczne.
Jeśli zaś chodzi o drugi
czyn obwinionego, to także w świetle zasad doświadczenia życiowego
niewymagającym tłumaczenia i oczywistym jest, że zatrzymanie się
przed sygnalizatorem nadającym czerwone światło jest
bezpieczniejsze od przejechania za niego, albowiem takie zachowanie w
znaczący sposób multiplikuje niebezpieczeństwo kolizji.
Uwzględniając powyższy
wywód, z całą mocą trzeba podkreślić, że obwiniony ani nikt
inny nie może dla swojej wygody zrezygnować z przestrzegania
obowiązujących przepisów ustawy p.r.d. lub też stosować je
wybiórczo, zaś obwiniony powinien zrozumieć, że reguły ustalone
w tej ustawie wprowadzono po to, by chronić zdrowie i życie
wszystkich uczestników ruchu, jak też ułatwić im poruszanie, a
nie po to, by narażać ich na niebezpieczeństwo lub utrudniać im
ruch. Dodać przy tym wypada, iż fakt, że obwiniony posiada kartę
rowerową od 1967 roku nie ma żadnego wpływu na ocenę jego
zachowania. Obwiniony z faktu tego usiłował wyprowadzić wniosek,
że jest doświadczonym rowerzystą i posiada takie umiejętności
jazdy, które pozwalają mu na takie zachowanie na drodze, które
uzna on za właściwe i dla siebie bezpieczne. W tym miejscu
przypomnieć zaś należy, iż wiara we własne umiejętności i
zdolności kierowania różnego rodzajami pojazdów już wiele razy
obróciła się przeciwko życiu i zdrowiu osób ją wyznających, a
co gorsza, przede wszystkim przeciwko życiu i zdrowiu innych ludzi.”
Wyrok
Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy w Warszawie w sprawie o sygn.
akt.: V W 4392/16

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz