Zatrzymanie
pojazdu przed sygnalizatorem świetlnym, który wyświetla czerwony
sygnał, nie uprawniania kierującego do korzystania z telefonu
komórkowego wymagającego trzymania go w ręku.
W dniu
09 grudnia 2016 roku kierujący pojazdem zatrzymał się przed
sygnalizatorem świetlnym, który wyświetlał sygnał czerwony.
Podczas oczekiwania na zmianę świateł zadzwoniła do niego
partnerka. Kierujący odebrał telefon i prowadził rozmowę
trzymając go w prawej ręce. Fakt ten został zarejestrowany przez
funkcjonariuszy policji pełniących służbę patrolową w
oznakowanym radiowozie. W związku z ujawnionym wykroczeniem
funkcjonariusze podjęli interwencję. Kierujący przyznał się do
zarzucanego mu czynu, a w ramach usprawiedliwienia podnosił, iż
myślał, że jest to pilny telefon, który dotyczy syna, chorującego
w tamtym czasie. Ponadto, w ramach usprawiedliwienia dodał, iż
zamontowany w jego samochodzie zestaw głośnomówiący nie
zadziałał, a także, że jego pojazd wyposażony jest w
automatyczną skrzynię biegów, więc nie potrzebuje prawej ręki do
kierowania pojazdem. Cała rozmowa trwała tylko chwilę, a miała
miejsce w czasie oczekiwania na zmianę świateł na sygnalizatorze
świetlnym. Kierujący odmówił przyjęcia mandatu karnego, w
związku z czym sprawa trafiła do sądu.
Rozpoznający
sprawę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie skazał
kierującego na karę grzywny w wysokości 450 zł, a swoje
rozstrzygnięcie uzasadnił w sposób następujący:
„W
ocenie sądu nie sposób zgodzić z twierdzeniem, iż kierowca
pojazdu stojącego przed sygnalizatorem świetlnym wyświetlającym
czerwony sygnał nie znajduje się w ruchu i nie stwarza zagrożenia,
w związku z czym może korzystać z telefonu wymagającego trzymania
słuchawki w ręku. Zgodnie z art.
45 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku Prawo o ruchu
drogowym kierującemu pojazdem zabrania się korzystania
podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub
mikrofonu w ręku. W ustawie
Prawo o ruchu drogowym brak jest legalnej definicji
określającej kiedy pojazd znajduje się w trakcie (podczas) jazdy,
jednakże znajduje się w niej definicja zatrzymania – art.
2 pkt 29, za które uznaje się unieruchomienie pojazdu
niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające
nie dłużej niż 1 minutę oraz każde unieruchomienie pojazdu
wynikające z tych warunków lub przepisów. Z powyższego wprost
wynika, że „faktyczne” zatrzymanie pojazdu przed sygnalizatorem
i oczekiwanie na zmianę świateł nie jest tożsame z zatrzymaniem
pojazdu oznaczającym jego unieruchomienie, a tym samym wyłączenie
pojazdu z ruchu, z jazdy. W związku z powyższym w ocenie sądu
„faktyczne” zatrzymanie pojazdu w oczekiwaniu na zmianę świateł
nie oznacza, iż samochód nie jest w ruchu, podczas jazdy, gdyż nie
zostaje unieruchomiony poprzez wyłączenie silnika, zaś po zmianie
świateł jazda będzie kontynuowana. Ponadto bezspornym jest
przecież, że w trakcie oczekiwania na zmianę świateł kierowca
pojazdu jest w dalszym ciągu kierującym pojazdem, a takiego
właśnie podmiotu dotyczy zakaz określony w art. 45 ust. 2 pkt 1
w/w ustawy.
Mając na uwadze powyższe
uznać należy, że zatrzymanie samochodu w oczekiwaniu na zmianę
świateł w ocenie sądu nie uprawnia do korzystania z telefonu
komórkowego, gdyż pojazd jest wtedy również w ruchu w rozumieniu
ustawy
Prawo o ruchu drogowym. Zakaz korzystania podczas jazdy z
telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku ma
znaczenie szerokie i dotyczy każdego działania powodującego
konieczność zajęcia uwagi podczas kierowania pojazdem. Nie
ulega wątpliwości, iż obwiniony kierował pojazdem, nawet
oczekując na zmianę sygnalizacji świetlnej. Obwiniony sam
potwierdził, iż miał włączony silnik. Należy wskazać, że
gdyby zaistniała nieoczekiwana okoliczność (przykładowo przejazd
pojazdu uprzywilejowanego), to obwiniony byłby zmuszony zareagować
natychmiast poprzez zjechanie na pobocze i przepuszczenie pojazdu
uprzywilejowanego, co potwierdza fakt, iż obwiniony w chwili
zarzucanego mu czynu był uczestnikiem ruchu. W momencie gdy na
sygnalizatorze świetlnym zmieniłoby się światło z czerwonego na
zielone, to obwiniony był zobowiązany do ruszenia pojazdem,
natomiast używanie telefonu w sposób przedstawiony w zarzucie
mogłoby to znacznie utrudnić, a z pewnością opóźnić ruszenie z
miejsca, chociażby z uwagi na konieczność odłożenia telefonu,
jak i z uwagi na rozproszenie uwagi prowadzoną rozmową
telefoniczną. Należy przy tym podkreślić, iż wbrew twierdzeniom
obwinionego, korzystający z telefonu poprzez trzymanie go przy uchu
kierowca stwarza zagrożenie w ruchu, gdyż jego koncentracja jest
zaburzona, co może mieć wpływ na sposób kierowania pojazdem oraz
reakcję na nieoczekiwane wydarzenia na drodze. Kierowca, który
prowadzi pojazd samochodowy i jednocześnie korzysta z telefonu lub
innego urządzenia, wymagającego trzymania w ręku, ogranicza swój
realny wpływ na tor i technikę jazdy, do tych ograniczających
czynników dochodzi jeszcze rozproszenie uwagi wywołane rozmową i
to bez względu na to czy porusza się on po drodze czy oczekuje na
zmianę światła na sygnalizatorze. Nie ma przy tym znaczenia, iż
prawa ręka obwinionego nie była zajęta, z uwagi na automatyczną
skrzynię biegów pojazdu, gdyż nieoczekiwana sytuacja na drodze
mogłaby zmusić obwinionego do użycia obu rąk, chociażby do
efektywniejszego manewrowania kierownicą pojazdu.
Nie sposób zgodzić się
także z argumentacją, z której wynika, iż obwiniony nie popełnił
wykroczenia, bowiem jego przekonanie o możliwości korzystania z
telefonu podczas „stania na czerwonym świetle” wywodził z
opinii ekspertów i policjantów. Po pierwsze wskazać należy, iż
sam obwiniony w swoich wyjaśnieniach wskazywał, że w przedmiotowym
zakresie zdania są podzielone. Jednocześnie warto podkreślić, że
osoba posiadająca uprawnienia do kierowania pojazdami nie może w
dowolny sposób interpretować przepisów i opierać się na
subiektywnym przekonaniu, które jest dla niego wygodne. Sąd nie
neguje tego, iż kierowca ma możliwość rozmawiania przez telefon,
ale jedynie w sytuacji kiedy się nie porusza, a to oznacza, że ma
wyłączony silnik, pojazd jest unieruchomiony i nie znajduje się
podczas jazdy, a taka sytuacja w niniejszej sprawie nie zachodziła.
Tym samym przedstawiona przez obwinionego interpretacja zasad ruchu
drogowego nie zasługiwała na aprobatę. Nawet jeśli jakieś
przepisy wydają się niejasne i nie do końca doprecyzowane, tym
bardziej kierujący powinien powstrzymywać się od działań jakie
mogą doprowadzić do ich naruszenia. Zaś tłumaczenie się opiniami
ekspertów, które jak sam obwiniony wskazywał nie są jednogłośne,
w ocenie sądu nie może w żaden sposób ekskulpować od popełnienia
zarzucanego czynu.”
Wyrok
Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie z dnia 11
kwietnia 2017 roku w sprawie o sygnaturze akt: XI
W 5824/16
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz