Niczego więcej nie
trzeba
Tytuł testu może nieco zaskakiwać, lecz SEAT Ibiza dla wielu osób
może się okazać samochodem w zupełności wystarczającym pod
każdym względem. Jest to pojazd, który może spokojnie konkurować
pod wieloma względami z przedstawicielami klasy kompakt. Mój
pierwszy kontakt z Ibizą miał miejsce podczas pokazu
przedpremierowego. Miałem wówczas możliwość zapoznania się
samemu z samochodem podczas krótkiego użyczenia. Jeździłem wtedy
samochodem wyposażonym w silnik 1.0 TSI o mocy 95 KM, w jakiejś
niższej wersji wyposażenia (ręczna klimatyzacja, małe radio,
itd.) Samochód zrobił pozytywne wrażenie, lecz od razu widziałem
kilka mankamentów w postaci: głośno pracującego tylnego
zawieszenia podczas pokonywania poprzecznych nierówności, średniej
jakości materiałów wykończeniowych oraz budzącego mieszanie
odczucia silnika. Obraz samochodu uległ sporemu przemeblowaniu po
przetestowaniu wersji 1.0 TSI o mocy 115 KM w wersji wyposażenia
Xcellence, ale o tym poniżej.
Wygląd
Z zewnątrz Ibizę 5 generacji może pomylić z SEAT-em Leonem. Czy
to źle? Moim zdaniem nie, gdyż Leon ma swój wyrazisty styl, w
szczególności w wersji FR, który odróżnia go od innych
samochodów klasy C. Linia boczna, w szczególności linia szyb, jest
praktycznie taka sama jak w większym bracie. Przednie światła są
bardzo podobne, a tylne odpowiednio mniejsze w stosunku do tych,
jakie znajdziemy w Leonie. Pomimo zwiększenia rozstawu osi o 9,5 cm
oraz szerokości aż ok 8 cm, na co duży wpływ miało zastosowanie
platformy MQB A0, w porównaniu do Ibizy poprzedniej generacji,
projektantom udało się zachować idealne proporcje nadwozia. Całość
wygląda świetnie, w szczególności w wersji wyposażenia FR bądź
Xcellence.
Wnętrze
Deska rozdzielcza została wykonana w całości z twardych, lecz
bardzo dobrze spasowanych, materiałów. Zastosowano kolorowy panel
przebiegający przez całą deskę, którego zadaniem jest optyczne
poszerzenie kabiny. Wszelkie przełączniki są duże i łatwo
dostępne, a sama obsługa bardzo intuicyjna.
Kierownica mogłaby mieć nieco grubszy wieniec. Z kolei zegary są
takie jak lubię, czyli bardzo czytelne, ze wskazówkami startującymi
z godziny 6, a pośrodku ulokowano odpowiedniej wielkości ekran
komputera pokładowego. Klasycznie i bardzo czytlenie.
Podróż nocą uprzyjemnia ledowe podświetlenie wnętrza, w tym
również na boczkach drzwi, którego kolor możemy zmieniać za
pomocą ustawień w odpowiednim menu systemu multimedialnego. Miłym
dodatkiem jest ładowarka indukcyjna, której brakuje w wielu
samochodach klasy kompakt.
Boczki drzwiowe zostały wykończone tkaniną, za co należy się
plus. Kieszenie w drzwiach przednich są w stanie zmieścić nawet
butelki z napojami o pojemności 1,5 l, które nie mieszą się w
Leonie. O ile przednie drzwi są obłożone ozdobnymi elementami oraz
zastosowano w nich oświetlenie ambientowe, o tyle tylne nie
zasłużyły na taką uwagę ze strony producenta, gdyż nie
znajdziemy na nich tych samych elementów ozdobnych, ani
podświetlenia ledowego.
Świetnie komponuje się z resztą wnętrza ekran systemu
multimedialnego o przekątnej aż 8 cali. Jego obsługa jest czystą
przyjemnością. Wszystko działa szybko, sprawnie i jak należy, a
do tego nie zrezygnowano w nim z fizycznych pokręteł
odpowiedzialnych między innymi za zmianę poziomu głośności
systemu audio, co jest wielkim plusem. System Beats gra naprawdę
dobrze i warto za niego dopłacić.
We wnętrzu spokojnie zmieszczą się cztery osoby o wzroście po ok.
180 cm każda. Ja, mając 188 cm, ustawiając fotel kierowcy pod
siebie, spokojnie mieszczę się sam za sobą na tylnej kanapie, przy
czym nie dotykam nawet kolanami oparć przedniego fotela. Zaskakująca
jest ilość miejsca we wnętrzu w obu rzędach siedzeń w każdym
kierunku. Mam wrażenie, że Fordzie Focusie 3 generacji jest mniej
miejsca dla pasażerów niż w nowej Ibizie. Zaskakuje za to brak
uchwytów na podsufitce. Osoby, które lubią od czasu do czasu się
za nie trzymać, bądź też wieszają na nich marynarki, bądź inne
przedmioty, będą niemiło zaskoczone. Przednie fotele są bardzo
wygodne i nie męczą nawet podczas kilkugodzinnej jazdy.
Bagażnik, o deklarowanej pojemności 355 L, zawstydza większość
klasowych rywali, gdyż bliżej mu do typowego przedstawiciela klasy
kompakt, nie segmentu aut typowo miejskich.
Jazda
Samochód jest bardzo dobrze wyciszony i również tym może
zawstydzić również niejednego przedstawiciela klasy kompakt.
Silnik uruchamia się za pomocą podświetlanego na czerwono
przycisku „start engine stop”. Praca silnika może drażnić
tylko podczas dynamicznego przyspieszania na pierwszym i drugim
biegu. Od trzeciego biegu terkot zanika.
1.0 TSI o mocy 115 KM czyni z Ibizy zaskakująco dynamiczny samochód. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h odbywa się w czasie 9,3 s, z kolei
prędkość maksymalna została określona na 195 km/h (dane
producenta).
Silnik sprawdza się również podczas szybkiej jazdy na
autostradzie. Drażnić może jednak to, iż poniżej 1,8 tys.
obr./min. silnik nie ma siły aby jechać. Można wciskać coraz
mocniej pedał gazu, a i tak niewiele się dzieje. Od ok 2 tys
obr./min. przyspieszenie jest bardzo, bardzo dobre! W utrzymywaniu
odpowiednich obrotów jednostki napędowej pomaga bardzo dobrze
pracująca skrzynia biegów o 6 przełożeniach. Drogi prowadzenia,
skądinąd dobrze leżącego w dłoni, lewarka zmiany biegów są
krótkie oraz pewne. Jazdę uprzyjemnia regulowany w dwóch
płaszczyznach podłokietnik.
Wersja Xcellence posiada zawieszenie o komfortowej charakterystyce, a
więc pełna paleta emocji i możliwości podwozia będzie
występowała w wersji FR, lecz testowanemu samochodowi pod tym
względem nie można niczego zarzucić. Zawieszenie pracuje bardzo
cicho, wszelkie niedoskonałości drogi pochłania bardzo szybko i
zdecydowanie. Powstaje pytanie, dlaczego w Ibizie o niższej opcji
wyposażenia tylne zawieszenie tak nieprzyjemnie głośno pracowało
podczas pokonywania poprzecznych nierówności. Jest jeszcze jedna
rzecz, która niektóre osoby może drażnić, a mianowicie, dźwięk
jakiegoś przekaźnika odpowiedzialnego za pracę wycieraczek. W
trybie przerywanym za każdym razem słychać było dźwięk jakiegoś
przekaźnika, po którym następował ruch wycieraczek.
Niska masa własna, wynosząca ok. 1050 kg, relatywnie mocny silnik,
zwiększona sztywność nadwozia, możliwość niskiego ustawienia
fotela oraz bardzo komunikatywny układ kierowniczy dostarczają
kierowcy sporo frajdy z jazdy. Tym małym samochodem po prostu chce
się jeździć i jeździć. SEAT-y pod tym względem mają coś w
sobie.
Światła główne wykonane w technologii led całkiem dobrze się
sprawdzają podczas nocnych jazd, lecz zasięg świateł mijania
mógłby być większy. Do jakości świecenia świateł drogowych
nie mam żadnych zastrzeżeń. Za to ich jasność mogłaby być
trochę lepsza.
Pod zmroku świetnie się sprawdzała kamera cofania, która nawet w
takich warunkach przekazywała bardzo dobrej jakości jasny obraz.
Zużycie paliwa bardzo pozytywnie zaskakiwało! Pierwsza pokonana
trasa z salonu do domu, o długości prawie 40 km, zaowocowała
średnim zużyciem paliwa na poziomie 4,6 l/100 km. Podczas jazdy po
mieście należy się liczyć ze spalaniem na poziomie ok. 6,5-7
l/100 km, z kolei jazda w trasie pochłania normalnie ok. 5-5,5 l/100
km. Średnie spalanie w całym teście wyniosło rewelacyjne 5,8
l/100 km!
Co prawda są to gorsze rezultaty od tych, jakie deklaruje producent:
średnio: 4,7 l/100 km (tryb miejski: 5,8; pozamiejski: 4,1 l).
Koszty
Ceny rozpoczynają się od kwoty 48,900 zł za wersję Reference z
silnikiem 1.0 MPI o mocy 70 KM. Cena zawiera w sobie klimatyzację
manualną, wszelkie niezbędne systemy bezpieczeństwa, a nawet
asystenta podjazdu oraz system multimedialny z ekranem o przekątnej
5 cali. Moim faworytem jest wersja wyposażenia Full Led, której
cena jest wyższa raptem o 1,500 zł w stosunku do wersji Style, a
otrzymujemy w niej pełne światła przednie wykonane w technologii
LED z funkcją świateł autostradowych, tyle LED oraz oświetlenie
kabiny. Optymalnym źródłem napędu wydaje się być silnik 1.0 TSI
o mocy 95 KM. Taka konfiguracja rozpoczyna się od ceny 56,000 zł.
Podsumowanie
Nowa Ibiza nie tylko mnie zaskoczyła, ale także wszystkie osoby,
które miały przyjemność podróżować ze mną podczas moich
testów. Każda z tych osób była zaskoczona ilością miejsca w
kabinie oraz bagażniku, komfortem jazdy, wyciszeniem kabiny jak
również odizolowaniem od pracy silnika o trzech cylindrach,
systemem multimedialnym obsługiwanym za pomocą ekranu o przekątnej
8 cali. Konkluzja zawsze była taka sama: „Niczego więcej nie
trzeba”. Jest to jedyny przedstawiciel klasy aut miejskich, na
chwilę obecną, którego mógłbym kupić dla siebie.
Plusy:
- bardzo oszczędny i dynamiczny silnik,
- przestronna kabina oraz bardzo pojemny bagażnik,
- pewne właściwości jezdne zapewniające sporo przyjemności z prowadzenia,
- świetnie działająca skrzynia biegów,
- komunikatywny układ kierowniczy,
- wygodne przednie siedzenia,
- zaskakująco wysoki komfort jazdy jak na segment B,
- rozbudowane multimedia oraz systemy bezpieczeństwa,
Minusy:
- dźwięk silnika podczas dynamicznego przyspieszania na 1 i 2 biegu,
- dźwięk przekaźnika towarzyszący pracy wycieraczek w trybie przerywanym,
- brak uchwytów na podsufitce,
- szkoda, że antena systemu radiowego nie jest wtopiona w tylną szybę
Serdeczne podziękowania dla http://www.promoto.seat-auto.pl/
za udostępnienie samochodu do testów.















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz